Włosy.sos.plPreparaty na wypadanie włosów i łysienie...

Graficzne przedstawienie działania Nanogenu


przed


po
 www.herker.pl
Największa oferta. Wszystkie preparaty Toppik razem. Zagęszczanie włosów różne metody.
 www.mirao.pl
Mikrowłókna do włosów, włosy doczepiane, preparaty na łysienie.
»  Techniki przeszczepów

Od czasu, gdy pierwsi pacjenci poddawali się udanemu zabiegowi przeszczepu włosów, nie upłynęło zbyt wiele lat. Rozwój technik medycznych sprawił jednak, że kosmetyczny efekt nowej fryzury przeszedł sporą metamorfozę. Początkowe próby były rodzajem doświadczeń – już samo odrastanie włosów stanowiło sukces, a to, jak się prezentowały, z konieczności schodziło na drugi plan.

Dlatego też szczęśliwcy, zakwalifikowani do przeszczepu, musieli się liczyć z różnymi jego konsekwencjami. Pooperacyjne blizny, czasami nieestetyczne zrosty i długi czas gojenia były wpisane w ryzyko zabiegu. Oczekiwanie na nowe włosy było długotrwałe i dość bolesne, a miejsca odrostu odróżniały się od reszty głowy. Mimo to nie brakowało chętnych do transplantacji.

Dzisiejsi klienci klinik włosów mogą być pewni, że właściwie przeprowadzony zabieg da efekt łudząco podobny do naturalnego. Przeszczepy stały się żmudniejsze dla lekarzy, ale to koszt satysfakcji, jaką cieszą się później pacjenci. Dobry transplantolog może sprawić, że dotychczasowego zestresowanego brakiem włosów człowieka trudno będzie odróżnić od całej rzeszy tych, którzy o przeszczepie nigdy nawet nie słyszeli.

Początkowe wycinanie i przeszczepianie całych pasów owłosionej skóry głowy szybko okazało się niewystarczającą metodą. Włosy wprawdzie odrastały, ale nie wyglądały zbyt naturalnie, wszczepione jak grządki w bezwłose miejsca. Stopniowo zmniejszano więc obszar skóry pobierany do przeszczepu, żeby ograniczyć ten mankament.

Niewielki fragment skóry, pobierany do przeszczepu, nazywany jest graftem. Preparuje się go z paska skóry, zawierającego aktywne mieszki włosowe. Jest ich tam od 20 do 25. Do niedawna praktykowano „przesadzanie” takich właśnie „wysepek”, ale doświadczenie pokazało, że i te są zbyt duże, powodując po zabiegu tak zwany „efekt lalki”, rodzący zasadne podejrzenia, że włosy nie rosną w nowych miejscach naturalnie.

Następnym krokiem było transplantowanie minigraftów – te zawierały od 5 do 15 mieszków włosowych. Blizny z miejsca pobrania skóry stały się mniej widoczne, odrastające włosy nie stwarzały mocnego wrażenia sztucznie nasadzanych, ale efekt nadal nie był doskonały. Żeby go polepszyć, podzielono grafty jeszcze bardziej.

Mikrografty, maleńkie, około milimetrowe kawałeczki skóry, zawierają już tylko 1-5 mieszków włosowych. Wszczepiane setkami przez zręczne palce chirurga, mogą dać zupełnie zadawalający efekt kosmetyczny. Żeby go jeszcze ulepszyć, stosuje się od niedawna metodę folikularną. Sprawiła ona, że przeszczepione włosy wyglądają po odrośnięciu tak naturalnie, jakby nigdy nie znajdowały się w innym miejscu. Swoją nazwę bierze od medycznego określenia specyficznego sposobu rośnięcia włosów.

Grupa folikularna to miejscowe skupisko mieszków włosowych, rodzaj maleńkiej kępki, która wygląda, jakby kilka włosków wyrastało z tego samego miejsca. Występują naprzemiennie z pojedynczymi mieszkami. Osadzanie włosów w podobny sposób sprawia, że nie wyglądają sztucznie. Dodatkową, sporą zaletą jest możliwość zabierania pojedynczych włosów z takiego skupiska – zyskuje się w ten sposób materiał do transplantacji, nie zostawiając w miejscu pobrania widocznych, przerzedzonych śladów.

W czasie kilkugodzinnego zabiegu przeszczepia się od kilkuset do nawet 2 tysięcy mieszków włosowych, w zależności od możliwości i potrzeb pacjenta. Możliwości ograniczone są ilością mieszków, które można pobrać z owłosionych miejsc, bez zostawiania tam wyraźnych ubytków. Transplantacja odbywa się w miejscowym znieczuleniu. Po jej zakończeniu można już odliczać tygodnie do pojawienia się zdrowych, własnych włosów.